Znasz to uczucie? Wychodzisz ze sklepu z torbą pełną zakupów, w świetnym nastroju. A potem — za jakiś tydzień, może dwa — ta nowa bluzka ląduje w szafie i... tam zostaje. Nie dlatego, że jest brzydka. Po prostu do niczego nie pasuje. Albo pasuje do wszystkiego, co masz, ale jakoś nigdy nie sięgasz po nią pierwsza.
To nie jest kwestia słabej woli ani złego gustu. To kwestia systemu — a raczej jego braku.
Dlaczego właściwie kupujemy rzeczy, których nie nosimy?
Zanim przejdę do tego, co zrobić, warto zrozumieć, dlaczego to się w ogóle dzieje. Bo powodów jest kilka i każdy z nich działa trochę inaczej.
Kupujemy nastrój, nie ubranie. Zakupy potrafią poprawić humor. Dopamina, nowość, dreszczyk emocji przy przymierzaniu. Problem w tym, że kupujemy wtedy „uczucie", a nie konkretną rzecz, która wpisuje się w nasze życie. W sklepie bluzka wygląda świetnie — inne światło, inne lustro, inny kontekst. W domu rzeczywistość wygląda inaczej.
Kupujemy dla wyobrażonego życia. To jeden z najczęstszych mechanizmów. Widzisz elegancką sukienkę i myślisz: „to idealne na tę kolację". Tylko, że kolacji w tym roku nie było ani jednej. Albo kupujesz sportowe legginsy z myślą „zacznę ćwiczyć od poniedziałku". I leżą rok, czekając na ten poniedziałek. Szafa powinna odzwierciedlać Twoje prawdziwe życie — nie to, które sobie wyobrażasz lub które chciałabyś prowadzić.
Kupujemy pod wpływem chwili i promocji. „80% taniej" robi z ludźmi cuda. Nagle potrzebujemy rzeczy, o których istnieniu nie wiedziałyśmy pięć minut wcześniej. A potem okazuje się, że ta rzecz jest za duża, za mała, w złym kolorze — ale była tak tania, że szkoda było odpuścić.
Nie chodzi o to, żeby zniechęcać się do zakupów ani wyliczać każdą złotówkę. Chodzi o to, żeby wydawać pieniądze na rzeczy, które naprawdę będziesz nosić. A to wymaga chwili refleksji — zanim trafisz do kasy.
1.Czy mam gdzie to założyć?
Nie „gdzieś na pewno się przyda" ani „do czegoś na pewno pasuje". Konkretnie: gdzie? Kiedy? Z czym? Jeśli nie potrafisz sobie od razu wyobrazić przynajmniej dwóch zestawów z udziałem tej rzeczy — zastanów się. Ubranie, które do niczego konkretnego nie pasuje, najczęściej tylko wisi w szafie.
2. Czy ten kolor mi służy?
To jest niedoceniane pytanie. Kolor ma ogromne znaczenie — nie tylko estetyczne, ale też praktyczne. Ubranie w kolorze, który nie pasuje do Twojej urody lub osobowości, będziesz omijać szerokim wzrokiem — nawet jeśli rzecz sama w sobie jest piękna i świetnie skrojona. Nie chodzi o to, żeby kupować tylko to, co „bezpieczne” tylko, żeby wiedzieć, które kolory działają na Twoją korzyść. Kiedy to wiesz, zakupy stają się o wiele prostsze.
3. Czy ta rzecz pasuje do tego, co już mam?
To jest test spójności. Jeśli Twoja szafa jest zbudowana wokół ciepłej, ziemistej palety kolorów, a Ty przyniesiesz lodowy błękit, który do niczego nie pasuje — masz problem. Dobry zakup wzbogaca to, co już masz. Zły zakup wymaga kolejnych zakupów, żeby go „dokompletować" — i tak koło się kręci.
Co zrobić z tym, co już wisi
Zakupy bez żalu zaczynają się nie w sklepie, ale w szafie. Jeśli nie wiesz, co masz, nie wiesz, czego szukasz.
Raz na jakiś czas warto zrobić prosty audyt. Wyjmij wszystko i podziel na trzy grupy:
— rzeczy, które nosisz regularnie i czujesz się w nich dobrze, — rzeczy, które masz od dawna, ale rzadko po nie sięgasz, — rzeczy, po które prawie nigdy nie sięgasz.
Przy drugiej i trzeciej grupie zatrzymaj się i zadaj sobie uczciwe pytanie: dlaczego ich nie nosisz? Za ciasne? Nie pasują kolorystycznie do reszty? Kupione „na wyrost" do innego stylu życia? Odpowiedź dużo Ci powie o tym, jakie błędy popełniasz przy zakupach — i jak je ograniczyć.
ALUNA STUDIO
kontakt@aluna-studio.com